Poniedziałek, 20 sierpnia, 2018

VIII. Rewitalizacja pamięci, czyli słów kilka o „zależności od szlaku”


Organizacje paramilitarne

Przygotowywanie powstania, planowanie zbrojnego wybuchu zawsze rozpalało wyobraźnię młodych, zresztą nie tylko, ludzi. Czas zaborów to czas, gdy obok pracy organicznej, pozytywistycznej trwało wciąż marzenie o wyzwoleniu, które było inspiracją do działania i... oczywiście organizowania się. W walce o samorządność i niepodległość, a także w celu ich obrony powstawały różnorodne organizacje - tajne, militarne czy paramilitarne. Mieszkańcy Zagłębia i Dąbrowy, jako miejsca szczególne dla testowania samorządności (o tym było już poprzednio), mieli więc szanse obserwować działalność i uczestniczyć w wielu takich formach aktywności społecznej. Kilka zaprezentujemy mając nadzieję, że uda się pokazać, jak zwodnicze może być   ocenianie inicjatyw po ich nazwach. Takie określenia jak Milicja Obywatelska, Milicja Ludowa, Gwardia Ludowa mają  różne znaczenia i warto – jeśli kogoś interesuje „jak było”, a nie łatwe etykietkowanie – poznać prawdziwą historię.

 

Powstańcy

Oczywiście organizacje powstańcze też były organizacjami w jakimś sensie pozarządowymi. Powstawały oddolnie, wstępowano do nich na ochotnika. Dlatego ciekawe byłoby prześledzenie, jak funkcjonowały np. organizacje powstańcze z 1806 roku – o tym, że nie było to wojsko regularne, świadczą losy oddziału Jana Nepomucena Sułkowskiego, który m.in. z dąbrowiaków stworzył własny oddział, by odegrać rolę jednego z przywódców powstania (choć wielkim wodzem się nie okazał). Samoorganizowali się również powstańcy w roku 1863, którzy – co powtarza się przy różnych okazjach – wykazali się znaczną innowacyjnością wykorzystując ideę pociągu pancernego do wyzwolenia Sosnowca.

 

Oddziały Bojowe PPS

Zarówno działalność podziemna (w raz z nią represyjne działania władz - działalność prowokatorów, szpicli, oprawców policyjnych), jak i przemoc wobec strajkujących czy manifestacji ulicznych, budziły chęć samoobrony. Już na początku 1904 roku powołano pierwsze „Koła Bojowe Samoobrony Robotniczej”, które organizowane były w dziesiątki (analogicznie do form samoorganizacji poprzedzających powstanie styczniowe), a po roku działalności już dwie takie „dziesiątki” działały w Zagłębiu. Jednak w pełni działalność Organizacji Bojowej ujawniła się po 1905 roku, gdy ekspriopriacje, wyroki śmierci na konfidentach, odbijanie więźniów były na porządku dziennym.

 

Milicja robotnicza

W trakcie rewolucji 1905 roku powołano milicję robotniczą – to było już coś więcej niż bojówki poszczególnych partii. Stanowiła formę samoobrony i zabezpieczenia działań – „miasto podzielono na obwody i wyznaczono t. zw. obwodowych, którym obiecano przysłać do dyspozycji milicjantów uzbrojonych i ci mieli czuwać nad porządkiem i ładem w mieście”. Warto spojrzeć na te wydarzenia z dwóch punktów widzenia. Srokowski opisywał z pozycji przedstawiciela przedsiębiorców: „Do Zagłębia Dąbrowskiego zjechały całe gromady różnego rodzaju agitatorów, przeważnie Żydów z Galicji i robotnicy, podburzeni przez nich oraz zniewoleni przez bandy wyrostków, którzy pod groźbą rewolwerów przeszkadzali w pracy, zawiesili pracę w kopalniach i innych zakładach przemysłowych Zaczął się okres nieustannych pochodów ze śpiewem “Czerwonego sztandaru” oraz ciągłych zgromadzeń i wieców (…) Z początku były to walki słowne w postaci brutalnych i ordynarnych obelg, oraz wszelkiego rodzaju oszczerstw. Z czasem jednak polska partia socjalistyczna i narodowy związek robotniczy wytworzyły organizacje bojowe, które zaczęły ze sobą walkę na rewolwery. W Zagłębiu Dąbrowskim nie dochodziło do takich formalnych bitew (…) lecz i tu zaszło kilka skrytobójczych mordów na tle politycznym (…)”. Z kolei Radek pisał jako działacz PPS: „Dla ścisłości historycznej należy dodać, że w tym dniu ujawnił się zwrot Narodowej Demokracji, której obietnice manifestu carskiego zupełnie wystarczały. Od tego też dnia stanęli endecy twardo i wyraźnie po stronie rządu carskiego. (...) »To Zagłębie węglowe Sosnowca i Dąbrowy niema w sobie nic polskiego« – już przedtem pisali narodowi demokraci, dlatego też się tu nie śpieszyli; dlatego też nie mogli zorganizować walk bratobójczych i w »kurzu krwi bratniej« – jak się to stało w Łodzi – zdobywać dla siebie patentu lojalności”. Dwie strony medalu...

 

Sokół i straże obywatelskie

Wydarzenia 1905 roku – pierwsza rewolucja czy ostatnie powstanie (ocena zależy od punktu widzenia oceniającego) – wzmogły ruch samoorganizacji, tak tej legalnej, jak i nielegalnej. Wspomnijmy tu o organizacjach, które były lub miały być w jakimś sensie podstawą budowania sił zbrojnych. W 1905 roku na królewiackie warunki przeszczepiono ruch sokoli, który rozwijał się w Galicji już od 1866 roku. Srokowski organizował stowarzyszenia sokolskie w Zagłębiu, czerpiąc bezpośrednio z doświadczeń organizacji w Krakowie. Pod koniec 1905 roku w Zagłębiu istniało sześć gniazd sokolich połączonych w okręg, dla którego dostosowano „odpowiedni regulamin, ulepszając i przystosowując do warunków miejscowych regulamin okręgów sokolich w Galicji”. Po zalegalizowaniu na wiosnę 1906 roku Sokoła w Warszawie (z prawem otwierania oddziałów) Srokowski został wiceprezesem Sokoła ogólnokrajowego. Po zawieszeniu, a następnie rozwiązaniu Sokoła przez władze carskie jeszcze w 1906 roku, jak pisał Srokowski: „postanowiliśmy istnieć nadal, a istnienie to oparliśmy na tej podstawie, że gniazda miały starać się o uzyskanie legalizacji, jako odrębne pozornie i nie mające z sobą żadnej łączności kółka gimnastyczne albo też jako szkoły gimnastyki, należące do ludzi prywatnych; okręgi i związek miały pozostać nadal, lecz już jako organizacja tajna”. Działała tak dość sprawnie aż do roku 1914, gdy w oparciu o jej członków utworzono Straże Obywatelskie. Srokowski został komendantem okręgowym straży i pełnił tę funkcję do momentu aresztowania. Władze rosyjskie opuściły Zagłębie w nocy 31 lipca, „już rano dnia 1 sierpnia ludność miejscowa w całym zagłębiu Dąbrowskim ujrzała na ulicach uzbrojonych w rewolwery i broń myśliwską członków straży obywatelskich i straży ogniowych z oznakami w postaci białych przepasek na lewym ramieniu z różnymi naszyciami koloru niebieskiego zależnie od sprawowanej władzy”.

 

Strzelcy, legioniści i POW

Jednak Sokół nie był jedyną organizacją paramilitarną w Dąbrowie przed wybuchem I wojny światowej Oto w Galicji – jako kontynuacja Oddziałów Bojowych PPS-u – powstało w Krakowie Towarzystwo Strzelec (we Lwowie był to Związek Strzelecki). Równolegle z inicjatywy młodzieży Zet-owskiej (narodowej), która zerwała z Narodową Demokracją, powstawały Drużyny Strzeleckie. To te organizacje będą podstawą Legionu Zachodniego, a ponieważ przez granicę, do Zagłębia, nie było daleko, już w 1913 roku w Dąbrowie tworzy się kółko strzeleckie, powstały też Drużyny Strzeleckie. Nic dziwnego, że to do Zagłębia miała ruszyć robić powstanie I kadrowa. Cóż, kiedy Rosjanie uciekli przed czasem i teren zajęli już Niemcy.

W Dąbrowie tworzony jest, najpierw tajny, a potem już jawny, polski komisariat wojskowy. „Jeszcze w sierpniu zorganizowano kurs sanitarny pod kierownictwem dr Szymona Starkiewicza. Wykłady odbywały się w resursie (klubie kupieckim) w Dąbrowie Górniczej, a praktyki w szpitalu na Koszelewie”. Zaczęło się również organizowanie kobiecych struktur – Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego z oddziałem w Dąbrowie. Kiedy działalność komisariatu była już jawna, przyznano mu prawo aresztowania podejrzanych. Dwie struktury policyjne działały na jednym terenie, nie obyło się więc bez drobnych incydentów pomiędzy strażami obywatelskim a legionistami. Jednak już w sierpniu pojawia się trzecia siła. Piłsudski, próbując wstrzymać nabór do legionów, tworzy tajną Polską Organizację Wojskową. Dla pełnego obrazu dodajmy do tego jeszcze początki organizacji harcerskich. Skomplikowane? W historii nic nie jest proste, chyba że spróbujemy rzeczywistość na siłę upraszczać. Tyle że wtedy przestaje to być naprawdę ciekawe, a przede wszystkim nie jesteśmy w stanie dobrze zrozumieć, różnorodności organizacyjnych u progu II Rzeczypospolitej.

 

Milicje Ludowe

Czas budowania niepodległej Polski to w jakimś sensie czas anarchii. Nic też dziwnego – i to nie jest specyfika Zagłębia – że lokalnie powstało kilka równoległych sił zbrojnych. Obok Czerwonej Gwardii były oczywiście siły zbrojne wojska polskiego (Polnische Wehrmacht) z żandarmerią wywodzącą się z żandarmerii Legionów Polskich. Osobno tworzona była Milicja Ludowa PPS, a przy niektórych kopalniach –  Biała Gwardia opierająca się m.in. na członkach NZR. Oczywiście dochodziło do konfliktów (m.in. 21 XI w Czeladzi, gdzie Biała Gwardia oddała salwę do robotników – były ofiary – w obronie zajmowanego lokalu czy 5 grudnia, gdy zaatakowano komisariat Czerwonej Gwardii).

Rząd 30 listopada próbował przeciwstawiać się trudnościom wynikającym „z istnienia kilku typów organizacji obywatelskich, nie podlegających lub uchylających się od kontroli Państwa” i podporządkował sobie wszystkie rodzaje Milicji Ludowych. Warto tu zacytować Stanisława Wojciechowskiego (dodajmy na wszelki wypadek – kiedyś „nielegalnika”, który do Dąbrowy dostarczał „Robotnika” i „Górnika”, wówczas ministra spraw wewnętrznych, który za dwa lata zostanie prezydentem RP), który formalnie odpowiadał za Milicję Ludową i takie prezentował stanowisko przed Sejmem: „Zaznaczam, że Milicja Ludowa powstała w tym celu, aby przede wszystkim zlikwidować wszystkie samorodne i samorzutnie powstałe bojówki. Jest to jej wielką zasługą, gdyż w ten sposób wszystkie tajnie istniejące organizacje zostały ujęte w karby organizacji publicznej, jawnej i podlegającej kontroli rządowej. Poczęliśmy udoskonalać ten aparat, aby go postawić na wysokości zadania. Nie tylko oczyszczanie Milicji Ludowej, ale i żandarmerii polowej i policji komunalnej, o której tutaj wcale się nie mówi, odbywa się stale. Jeśli się uprzytomni, że w przeciągu dwóch miesięcy pochłonęły te organizacje do 20 tysięcy ludzi bez należytego wyszkolenia, to jasną jest rzeczą, że mogły i musiały się przedostać najrozmaitsze elementy niepożądane. (...) Ażeby organy bezpieczeństwa mogły wchłonąć takich ludzi, jakich Rzeczypospolita Polska wymaga, to trzeba ten organ bezpieczeństwa uszlachetniać. Ja sam niemal codziennie udzielam dymisji lub każę aresztować tego lub owego członka milicji czy policji; tą droga robi się sanacja, ale nie drogą generalizowania i obniżania powagi służby bezpieczeństwa”.

 

Gwardia Ludowa

Los Zagłębia w czasie II wojny światowej był szczególny. Włączone razem ze Śląskiem do Rzeszy, oddzielone zostało od niego wewnętrzną granicą. Nie przeszkodziło to jednak organizowaniu się społeczeństwa –  jak w całej Polsce – w państwo podziemne. Było tajne nauczanie, były też organizacje zbrojne. Na szczególną uwagę zasługuje Gwardia Ludowa WRN. Jej początki sięgają jesieni 1939 roku. Jak podaje wikipedia, „W maju 1944 Gwardia Ludowa zmieniła nazwę na »Oddziały Wojskowe Powstańczego Pogotowia Socjalistów« (OW PPS). Struktury OW PPS działały w 32 okręgach, z czego 23 okręgi funkcjonowały w Zagłębiu Dąbrowskim (...)”. Oddziały GL zostały włączone do Armii Krajowej. A przecież – za sprawą komunistycznej propagandy PRL-u – wielu utożsamia tę organizację z Gwardią Ludową, która powstała dopiero w 1942 roku, a potem weszła do struktur Armii Ludowej – jednej z formacji, które nie podporządkowały się polskiemu rządowi w Londynie. Warto o tych niuansach pamiętać, bo inaczej nie zrozumie się, dlaczego Kazimierz Pużak, komendant główny Gwardii Ludowej WRN był sądzony w „procesie szesnastu” w Moskwie i zmarł w więzieniu komunistycznym.

 

Pytanie

Zbyt często, omawiając bunty – powstania zbrojne, rewolucje, strajki – koncentrujemy się jedynie na działaniach militarnych, na przemocy, podczas gdy równie ciekawe są przyjmowane formy samoorganizacji – samopomocy, samoobrony, samorządności. Naturalna skłonność do współpracy w sytuacjach kryzysu czy katastrof warta jest poznania, tym bardziej, że skuteczność tej współpracy zależy w dużej mierze od stopnia zorganizowania się w czasach pokoju.

 

Piotr Frączak


« Poprzednia aktualnośćNastępna aktualność »

Dziękujemy za rejestrację!