Poniedziałek, 16 grudnia, 2019

Dzięki opuszczonej fabryce władze nauczyły się, jak rozmawiać z ludźmi


W zamkniętej fabryce obrabiarek w Dąbrowie Górniczej puste hale i zniszczone warsztaty znów ożyły. - Jak oni to zrobili? - zachodzą w głowę sąsiedzi.

Warunek jest tylko jeden. Celem musi być rewitalizacja. To słowo trzeba dobrze rozumieć. Nie chodzi o prosty remont ulicy, chodnika czy budynku. Nie może też być przekopanie wzdłuż i wszerz parku, naprawa zepsutych bramek na boisku. Nie jest to też organizacja jednej czy dwóch imprez w zamkniętym na co dzień budynku. Nawet jeśli to podniszczony zabytek.

To wszystko jest bardzo ważne i często przydatne, ale to za mało, by mówić o rewitalizacji. Nic nie da jej odmienianie przez przypadki. Dlatego warto przypomnieć sobie, co o rewitalizacji mówi ustawa jej poświęcona. „Rewitalizacja stanowi proces wyprowadzania ze stanu kryzysowego obszarów zdegradowanych, prowadzony w sposób kompleksowy, poprzez zintegrowane działania na rzecz lokalnej społeczności, przestrzeni i gospodarki, skoncentrowane terytorialnie, prowadzone przez interesariuszy rewitalizacji na podstawie gminnego programu rewitalizacji” - przekonuje ustawodawca. W urzędowym druku pojawia się człowiek. Nie ma rewitalizacji bez współpracy z mieszkańcami. Trzeba z nim rozmawiać, stworzyć im nowe możliwości, a najlepiej dać jeszcze do tego narzędzia. Sama zamiana asfaltu na granitowe płyty i internetowa sonda na stronie urzędu gminy, czy wyszło ładnie, to co najwyżej remont, a nie rewitalizacja. Bo w każdym miejscu muszą być ludzie, a nie tylko ładne mury.  

Jak to robią w Dąbrowie Górniczej? 

Sposobu na rewitalizację postanowiła też poszukać kilka lat temu Dąbrowa Górnicza. Miasto swój największy rozwój zawdzięcza rozwojowi przemysłu. Wraz z przemysłem rozrastało się miasto i to on determinował urbanistyczny układ miasta. Nie ominęło to również ścisłego centrum, gdzie stały kopalnia, huta i fabryka obrabiarek Defum. W rezultacie najważniejszy kawałek miasta, tam gdzie zazwyczaj są rynek, skwery albo przynajmniej schludne ulice, w Dąbrowie Górniczej bardzo długo odpychał zamiast zachęcać. Szansą na zmianę tego stanu rzeczy jest rewitalizacja terenów zajmowanych przez zlikwidowaną fabrykę Defum, które do tej pory były niedostępne dla mieszkańców. Pomysł na to zrodził się po raz pierwszy już w 2006 roku, ale musiał czekać na swój czas. Zakład z czasem podupadał, rosły długi, aż w końcu rozpoczęła się jego długa likwidacja, której finałem była wyprzedaż majątku. W 2015 roku czterohektarowy teren fabryk, położony na tyłach Pałacu Kultury Zagłębia, kupiło za nieco ponad 840 tys. zł miasto.  

Jak zmienić fabrykę? 

- Naszym celem jest stworzenie otwartej przestrzeni publicznej, która stanie się nowym centrum miasta i której ostateczny kształt zostanie wynegocjowany w dyskusjach z mieszkańcami, organizacjami pozarządowymi oraz lokalnymi przedsiębiorcami - deklarowali już na starcie miejscy urzędnicy. Dodawali, że zależy im, aby dawna fabryka była miejscem tętniącym życiem, pełnym zieleni z deptakiem łączącym rejon dworca kolejowego z Pałacem Kultury Zagłębia oraz Wyższą Szkołą Biznesu.  

- Ogromny potencjał mają też budynki dawnej fabryki i dawne fabryczne hale, które zamieniłyby swój dotychczasowy charakter na pomieszczenia wystawiennicze, miejsce dla gastronomii czy rekreacji - wynikało z pierwszych, bardzo wstępnych wizji przemiany. 

Konkurs ministerstwa 

Niemal jednocześnie, w 2015 roku Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju ogłosiło, że szuka samorządów, które wezmą udział w konkursie na Modelowe Rewitalizację Miast. Dąbrowa Górnicza po pierwszym etapie konkursu, gdy przedstawiała pomysł na rewitalizację 4-hektarowych terenów po Dąbrowskiej Fabryce Obrabiarek Defum, była bardzo wysoko oceniana. Ostatecznie projekt otrzymał 552 punkty, dzięki czemu uplasował się na czwartym miejscu wśród 20, które otrzymały dofinansowanie. 

- Wybrane w konkursie miasta otrzymają dofinansowanie na realizację modelowych działań z zakresu rewitalizacji obszarów wymagających odnowy. Rewitalizacja jest ważną częścią myślenia o rozwoju miast - powinna stać się kluczowym programem społecznym i gospodarczym władz samorządowych w odniesieniu do obszarów problemowych - podkreślał przy okazji ogłoszenia wyników konkursu ówczesny wiceminister Paweł Chorąży. 

A Marcin Bazylak, wtedy jeszcze pełnomocnik prezydenta Dąbrowy Górniczej, a dziś prezydent, wyjaśniał, że 3 932 100 zł, które Ministerstwo Rozwoju przyznało Dąbrowie Górniczej, to pieniądze, które miasto otrzyma w najbliższych paru latach, zostaną wydane na przygotowanie projektu rewitalizacji terenów po Defum i konsultacje społeczne. 

Wielki eksperyment w Dąbrowie Górniczej 

Konsultacje w sprawie przyszłości terenów po Defum były największym eksperymentem w mieście. Chodziło w nim nie tylko o to, żeby przeprowadzić modelową rewitalizację miasta, ale przede wszystkim o to, żeby w trakcie przygotowań do ożywienia pofabrycznych działek i budynków stworzyć mechanizmy i sposoby działania, które w przyszłości będą mogły wykorzystać inne miasta, które chcą się zabrać za rewitalizację.  

Dlatego przez ostatnie lata w Dąbrowie Górniczej tematem dziesiątek spotkań, spacerów i dyskusji było Defum przechrzczone na potrzeby projektu na Fabrykę Pełną Życia.   

Co ciekawe zapowiedzianych dyskusji i konsultacji, których celem było stworzenie wizji zagospodarowania tej części miasta, nie prowadzili urzędnicy. Wszystko zlecono organizacjom pozarządowym, animatorom i zewnętrznym ekspertom.  

Urzędnicy nie spieszyli się też ze zleceniem nawet najbardziej znanym architektom stworzenia wizualizacji nowego centrum Dąbrowy Górniczej. Efektowne obrazki były czymś, czego najmniej potrzebowano. Kluczem do zmiany miał stać się dialog. Dziś chyba tylko przygotowujący zestawienia dla ministerstwa urzędnicy są w stanie dokładnie podać miejsca i daty oraz liczbę uczestników wszystkich spotkań w sprawie Fabryki Pełnej Życia. W dodatku nie organizowano ich w urzędzie, ale w poszczególnych dzielnicach czy na podwórkach. Pojawił się też mobilny punkt konsultacyjny, który przenoszono z miejsca na miejsce, tam, gdzie np. z okazji różnych wydarzeń gromadzili się mieszkańcy. 

Organizowano też spacery badawcze po centrum miasta. Po tym, jak kilkanaście osób odwiedziło Park Hallera, zapisano: w głębi parku brakuje odpowiedniego zaplecza gastronomicznego, dlatego dobrze byłoby otworzyć kawiarnię z miejscem do siedzenia, a bliżej przystanku utrzymać bary szybkiej obsługi dla osób czekających na autobus (z dwoma strefami – szybką, pozwalającą na przysiadanie oraz bliższą parkowi, zachęcającą do zasiedzenia się). Gdy uczestnicy zajrzeli do Defum, wynotowano: tu powinna być kawiarnia, może być w stylu bramy futurystycznej, może szkło z cegłą... A tu z drugiej strony i wtedy jest tak wszystko fajnie skomponowane.  

Pojawił się też pomysł stworzenia ogrodu społecznego. - Szczególnie ludzie starsi, którzy są już na emeryturze, mają trochę więcej czasu, oni lubią zakładać w krzakach, gdzieś tam, które są przy blokach. Lubią budować karmniki, budki dla ptaków i później potem siedzą, rozmawiają o tym i myślę, że to by było też takie wyciągnięcie ręki w tę stronę, żeby ludzie poczuwali się do takiej własności wspólnej, do wspólnego dbania o coś - argumentowano.  

Podczas licznych debat podwórkowych okazało się z kolei, że większość mieszkańców dzielnic, w których były przeprowadzane debaty podwórkowe, odwiedza Śródmieście w konkretnych celach, sporadycznie są to wizyty spontaniczne. Część uczestników odwiedza Śródmieście 1-2 w tygodniu, osoby niepełnosprawne odwiedzają to miejsce sporadycznie ze względu na swoje ograniczenia. W zależności od wieku Śródmieście jest odwiedzane również ze względu na wydarzenia, imprezy, jakie są organizowane na jego terenie. Mieszkańcy twierdzą, że najczęstszymi powodami odwiedzania centrum były m.in. zakupy w galerii handlowej.  

Wnioski, które otrzymali urzędnicy, były ważne. Ale równie istotne, a może nawet istotniejsze jest to, że przygotowano i udostępniono wszystkim chętnym całą dokumentację w tej sprawie. Teraz jeśli którekolwiek miasto w Polsce zechce zorganizować serię takich spacerów albo debat, ma do dyspozycji ich scenariusze, a także “gotowiec”, jak przygotować zamówienie publiczne w tej sprawie.  

Nauczyć się rozmawiać 

Równolegle działo się coś jeszcze. Urzędnicy postanowili przeprowadzić wśród mieszkańców działania edukacyjne skierowane do młodzieży szkolnej oraz seniorów. Dla młodych przygotowano scenariusze zajęć: „Poznajmy się lepiej”, „Grupa i ja. Będziemy działać razem”, „Partycypacja. Nic bez nas”, „Czy warto być aktywnym. Oblicza partycypacji”, „Rewitalizacja kreatywnie”, „Moje miasto, moja przestrzeń – gra terenowa”. Starszych mieszkańców uczono np. partycypacji i tego, jakie zmiany w mieście mogą wymusić działania związane z kulturą. Osobny pakiet edukacyjny przygotowano też dla miejskich aktywistów. Podobnie jak wcześniej, teraz każdy może skorzystać ze sprawdzonych recept na takie warsztaty, jeśli będzie chciał zachęcić mieszkańców do współdecydowania i poważnej rozmowy o mieście.  

Wszystko to było przygrywką do ogłoszenia konkursów architektonicznych i przygotowania wizji zagospodarowania Defum według pomysłów mieszkańców. Poligonem do wspólnych działań była też próba wprowadzania życia na ul. 3 Maja, gdzie w efekcie rozmów z mieszkańcami i przedsiębiorcami powstał tymczasowy deptak oraz propozycja docelowych zmian. Co ważne, działano na żywym organizmie.  

Później jeszcze ogłoszono program mikrograntów na działania na terenie Defum, tak by przyzwyczaić mieszkańców do odwiedzanie tego miejsca, np. z powodu koncertu, festynu czy wyprawy po to, żeby coś zjeść albo odpocząć na leżakach.  

Modele rewitalizacji 

Tak w Dąbrowie Górniczej powstały modele rewitalizacji, z których można korzystać wszędzie. Opisał je Piotr Frączak, ekspert ds. multiplikacji. Pierwszy to kompleksowa analiza obszaru zdegradowanego. - Mówiąc o modelu kompleksowej analizy obszaru zdegradowanego, mamy do czynienia z całą paletą działań – od pogłębionych badań (także w ramach zleceń cząstkowych np. pakiety dla przedsiębiorców) po działania interwencyjne, testujące. W modelu dąbrowskim wyraźnie widać, że są to nie tylko działania projektowe. Świadoma decyzja o budowaniu przestrzeni wokół Fabryki jako żywego miejsca spowodowała ogniskowanie się różnorodnych wydarzeń – dotychczas rozproszonych – w jednym miejscu. Ta konsekwentna polityka przynosi znaczące zmiany w świadomości mieszkańców, buduje tożsamość miejsca, jest jednak równocześnie „poligonem doświadczalnym”, który pozwala planować kolejne kroki i działania - opisuje Piotr Frączak.  

Drugi model to model partycypacyjnego wypracowywania koncepcji funkcjonalno-przestrzennej. To zrobiono w Dąbrowie Górniczej. Zebrano opinie mieszkańców i dopiero w oparciu o ich wnioski zebrane po spacerach badawczych, warsztatach, badaniach przy pomocy ankiet itp. stworzono społeczną koncepcję funkcjonalno-przestrzenną centrum Dąbrowy Górniczej. W dalszej kolejności uzupełniono ją o program funkcjonalno-użytkowy, a dopiero na koniec ogłoszono przy współpracy ze Stowarzyszeniem Architektów Polskich konkurs na projekt urbanistyczno-architektoniczny.  

Trzeci model to "Model realizacja zasady partnerstwa”. Tu ważne jest to, że nie można się ograniczyć tylko do włączania obywateli do konsultacji społecznych. Ważne jest także włączanie partnerów społecznych i gospodarczych w proces podejmowania decyzji, realizacji strategii i ich oceny. W przypadku Dąbrowy Górniczej do poszukiwania pomysłów i wizji na Fabrykę Pełną Życia wciągnięto zatem m.in. Cech Rzemiosł Różnych, Dąbrowskie Forum Organizacji Pozarządowych, SARP, Akademię WSB, ZREMB. Dodatkowo w Dąbrowie Górniczej organizacjom pozarządowym zlecano rozmaite zadania związane z całym projektem.   

Na koniec warto zwrócić na czwarty model, w którym zawierają się model zarządzania przestrzenią rewitalizacyjną. Tu chodzi o to, żeby gdy rewitalizacja się dokona, ktoś o tę przestrzeń dbał. Konieczny jest gospodarz. Dlaczego? Wystarczy krótki spacer np. po dowolnie wybranym mieście, gdzie niedawno wyłożono marmurem deptak, na którym nikt nie pilnuje porządku. Takie miejsce szybko niszczeje. Sprawa się jeszcze bardziej komplikuje, gdy trzeba przeprowadzić skomplikowane inwestycje, a potem zarządzać np. budynkami. Sposobem na to może być powołanie miejskiej spółki o charakterze non profit. Miasto zachowuje pełną kontrolę nad swoim majątkiem, a sama spółka może dalej współpracować z organizacjami społecznymi czy zatrudniać pracowników lub zlecać prace spółdzielniom socjalnym. Brak presji rynkowej i zysku za wszelką cenę może się okazać kluczowy w społecznym aspekcie rewitalizacji. Gra toczy się bowiem o to, żeby nie stała się też początkiem gentryfikacji.

Przemysław Jedlecki
Gazeta Wyborcza


« Poprzednia aktualnośćNastępna aktualność »

Dziękujemy za rejestrację!