Dąbrowa Górnicza - Zdrój

24.10.2019

Cudowne zalety ząbkowickich źródeł poznali kuracjusze z Zagłębia, carscy urzędnicy, leczący robotników ksiądz i młodzież z Hitlerjugend…

 

Niewiele brakło, aby rozrastająca się Dąbrowa Górnicza mogła mieć w swojej nazwie dopisek – „Zdrój”. Wszystko za sprawą działającego na peryferiach Ząbkowic uzdrowiska „Basiula”.

 

Zdrowotna woda przyciągała w te rejony kuracjuszy z całego Zagłębia, a okoliczni mieszkańcy do dzisiaj opowiadają, że dzięki ząbkowickim zdrojom do sił wrócił sam Józef Piłsudski, który w tym miejscu odpoczywał po ucieczce przed kozacką obławą. Wpisując obecnie frazę „Basiula” na mapach, zostaniemy skierowani nad jeziorko przy dąbrowskim odcinku trasy S1. Wiele lat temu nazwa ta odnosiła się do całości kompleksu uzdrowiska znajdującego się w tym miejscu. Była to posiadłość Karola Bokalarskiego, który postawił tu swój pałacyk. Nazwa „Basiula” przyjęła się od imienia jego córki, Barbary. Wkrótce obok pałacu wyrosło całe uzdrowisko. Postawiono dom wypoczynkowy z fasadą pełną drewnianych dekoracji przypominających górskie wille, zaaranżowano park z alejkami, oczko wodne i altanę. Do uzdrowiska zjeżdżała na weekend cała inteligencja Zagłębia. Organizowano tu zabawy i bale m.in. dla słuchaczy Będzińskiej Szkoły Handlowej. Była to też baza wypadowa zagłębiowskich skautów i harcerzy. Niestety, nie są znane dokładne ramy czasowe powstawania i funkcjonowania poszczególnych obiektów.

 

krótce po I wojnie światowej zakwaterowano tu Ko-lejową Policję Państwową ochraniającą sąsiedni dworzec w Ząbkowicach. Następnie w „uzdrowisku” swój Ośrodek Ziołoleczniczy „Zdrowie” otworzył ksiądz Huszno. Leczył on ludzi metodami naturalnymi, bazując na roślinach uprawianych w ogródku i znajdywanych w okolicznych lasach. Godnym wspomnienia jest fakt, że głównie skupiał się na leczeniu prostych robotników, często pobierając symboliczne wynagrodzenie. Podczas II wojny światowej obiekt stał się miejscem szkolenia Hitlerjugend.

 

W PRL-u w pałacyku urządzono szkołę. Niestety, w latach 70. obiekt znalazł się na przebiegu trasy S1 i został wy-burzony. Drewniane uzdrowisko przetrwało, ale położone przy ruchliwej trasie straciło na znaczeniu. Przez pewien czas organizowano w nim ko-lonie dla dzieci pracowników kopalni „Paryż”. Z biegiem lat oczko i park zarosły, a sam budynek zaczął pełnić funkcje mieszkalne. Dalej obiekt przejęła Spółdzielnia Pracy „Oświata”, która m.in. organizowała w środku szkolenia prawa jazdy. Kolejnym etapem była działająca w środku restauracja i dyskoteka „Dworek”. Obecnie od 1999 roku to dom prywatny, choć właściwie po przebudowach nie przypomina już dawnego gmachu uzdrowiska.

 

Krzysztof Kulik

Dziękujemy za rejestrację!