Patriotyczny wymiar pompek, skłonów i fikołków

22.11.2019

Moda na muskuły, „kaloryfery” i katorżnicze treningi wcale nie przyszła w XXI wieku. Ponad sto lat temu wąsaci faceci w pasiastych, nieco komicznych dzisiaj kostiumach, podnosili sztangi i przerzucali tony żelastwa, żeby nabierać siły i nadawać ciału muskularny wygląd. Ale wówczas każda pompka, każdy skłon i wymyk miały patriotyczne podłoże. W ten sposób dąbrowskie „Sokoły” szykowały się do odzyskania niepodległości

 

W zdrowym ciele, zdrowy duch

Kto dziś pamięta, że promowanie aktywności fizycznej w naszym kraju zaczęło się od Towarzystwa Gimnastycznego Sokół, organizacji, która pręż-nie działała na terenie Zagłębia i samej Dąbrowy Górniczej. Po klęsce powstania styczniowego szukano pozytywistycznych metod samoobrony narodowej. Zwracano uwagę przede wszystkim na rozwój gospodarczy i edukację. W 1867 r. w Galicji dodano do tych dwóch kierunków trzeci – „zdrowia i siły”. A były to czasy, gdy w szkołach jeszcze gimnasty-ki nie było, a większość społeczeństwa w ogóle z higieną była na bakier. Towarzystwo Gim-nastyczne Sokół ze swoim hasłem „W zdrowym ciele, zdrowy duch” było czymś nowym, odkrywczym. Sokole gniazda, bo tak nazywano tamte organizacje gimnastyczne, zaczęły powstawać w za-borze austriackim i w zaborze pruskim. Ale dopiero po rewolucji 1905 r. mogły też działać w Królestwie Polskim, a więc i w Zagłębiu. Tu, w Dąbrowie Górniczej, aktywnie pracował wiceprezes Sokoła w Królestwie Polskim, Kazimierz Srokowski.

 

Diabeł jedzie na welocypedzie

Sport i tężyzna fizyczna były w Sokole niesłychanie ważne. Zasługą tej organizacji jest też szerokie rozpropagowanie jaz-dy na rowerach, lekkiej atletyki czy gier zespołowych – z pił-ką nożną na czele. W 1913 r. z Dąbrowy wyruszyła nawet wycieczka na rowerach do Po-znania, Gniezna, Torunia. Sro-kowski z synami i znajomymi wyjechał na wyprawę, której cele były krajoznawcze, ale po drodze co chwila odbywały się spotkania z przedstawicielami Gniazd Soko-lich w zaborze pruskim. Dziś taka wyprawa niko-go nie dziwi, ale wówczas „cykliści”, albo jak ich inaczej zwano „kołownicy”, mogli liczyć się z licznymi nieprzy-jemnościami. Tę eskapadę tak opisywał biorący w niej udział syn Kazimierza Srokowskiego, Wiktor: „Z zagród wybiegały wyrostki i dziewczyny, i widząc nas wołali: diabeł jedzie na welocypedzie. Niejeden z nich sięgał po kamień”.

 

Straż obywatelska

Już przed wojną Sokoły zaczęły organizować się w drużyny polowe. Z Dąbrowy druhowie jeździli do Galicji, biorąc udział w manewrach i szkoląc się ze strzelania. Szykowano się do wojny, która ostatecznie wybuchła w 1914 r. W oparciu o struktury sokole Srokowski zorganizował dąbrowską straż obywatelską, która przejęła władzę od uciekających Rosjan. Wkraczający Niemcy zastali już zorganizowane społeczeństwo polskie.

 

Skauci i sportowcy

Różne były dalsze losy Sokołów. Część z nich walczyła w Legionach, inni tworzyli straże obywatelskie. Spora grupa Sokołów, szczególnie z gniazd na uchodźstwie, do-tarła do Polski z armią generała Hallera, który sam był aktywnym Sokołem. Członków Sokoła można było spotkać wśród obrońców Lwowa oraz wśród powstańców wielkopolskich i śląskich. Byli ochotnikami w czasie wojny 1920 r. Srokowski, po powrocie z austriackiej niewoli, włączył się w organizowanie w Dąbrowie Górniczej samorządu lokalnego, by w końcu stanąć na czele rady miejskiej. Sokół odegrał także ważna rolę w tworzeniu harcerstwa na terenach polskich, a i w Dąbrowie miał swój znaczący wkład w tworzenie początków skautingu. Przyczynił się do rozwoju lokalnego sportu i turystyki.

 

Piotr Frączak

Dziękujemy za rejestrację!