Czwartek, 23 sierpnia, 2018

X. Rewitalizacja pamięci, czyli słów kilka o „zależności od szlaku”


Pomoc i samopomoc społeczna

Charytatywna rola wspólnot religijnych była początkowo uzupełniania, a w kolejnych dziesięcioleciach zastępowania działaniami świeckimi. W Dąbrowie – jak to już niejednokrotnie było widać – część problemów społecznych, przynajmniej w części, rozwiązywali właściciele przedsiębiorstw (choć nie zawsze z własnej woli). Mówiliśmy już o przywilejach górniczych, o szpitalach, szkołach. W czasie wojny – przedsiębiorstwa wypłacały też czasami wsparcie dla swoich pracowników. Oczywiście to nie wystarczało.

 

Inicjatywy religijne

Oczywiście sporo inicjatyw charytatywnych wychodziło z kręgów kościelnych, W końcu Kościół katolicki od średniowiecza pełnił funkcję wspierania najbiedniejszych. Oczywiście to od kapłana zależało na ile działalność ta będzie szeroka i skuteczna. Dąbrowa dobrze trafiła, bo ksiądz Augustynik był bardzo aktywny na tym polu. Na początku wieku powstało z jego inicjatywy „Towarzystwo Pomocy dla Biednych Chrześcijan”, które w roku 1910 liczyło już 247 członków rzeczywistych i 119 wspierających – utrzymywało 4 ochronki dla 185 dzieci. Augustynik był też inicjatorem Towarzystwa porady lekarskiej dla biednych dzieci i Towarzystwa pomocy dla kształcącej się młodzieży „Zapomoga” (1908).

„Towarzystwo Pomocy dla Biednych Chrześcijan” w 1931 roku wezwało do pomocy siostry pasjonistki, które zamieszkały w domu należącym do Towarzystwa przy ul. Królowej Jadwigi 13 i objęły przedszkole oraz zakład dla sierot z rodzin górników i hutników. Zorganizowały też pracownię szycia i haftu, w której uczyły się zawodu starsze dziewczęta. Dopiero w 1949 roku zrezygnowano z ich pomocy.

 

Inicjatywy żydowskie

Społeczność żydowska w Dąbrowie budowała się stosunkowo późno. Dąbrowskie Okręg Bożnicowy powstał dopiero w  1910, zaś  charytatywne organizacje żydowskie pojawiły się dopiero po 1914. Były to dla przykładu  Związek Herbaciarni Żydowskich dla Biednych i Żydowski Komitet Dobroczynności.

 

Inicjatywy świeckie

Tzw. środowiska postępowe – już to z powodu ideowych (sprzeciw wobec filantropii, popieranie pracy organicznej), już to z powodu braku wystarczających środków (te były u właścicieli przedsiębiorstw i u ziemiaństwa) – skłaniały się ku samopomocy (o tym dalej). Nie unikano też inicjatyw pomocowych nastawionych na działania profilaktyczne i edukacyjne. W 1907 roku założono stację „Kropla Mleka” (później „Stacja Opieki nad Matką i Dzieckiem”) w Dąbrowie. Poza lekarzami, w tym Szymonem Starkiewiczem, organizowały akcję panie Ficińska i Łempicka. Stacja udzielała matkom wskazówek w zakresie zdrowia i pielęgnowania niemowląt, naturalnego karmienia i dostarczała odpowiednio przyrządzonego mleka krowiego dzieciom, które nie były karmione piersią. Od maja do października 1907 roku pod opieką stacji znajdowało się 140 małych pacjentów.

W czasie wojny poszczególne organizacje nie zaprzestały działalności, ale dużą część działań charytatywnych przejęły poszczególne inicjatywy komitetów obywatelskich, takie jak; Komitet opieki nad biednymi czy Komitet opieki nad dziećmi.

Ciekawą formą działalności społecznej, było wolnomularstwo, czyli masoneria. Dzisiejsze skojarzenia z nacechowanym negatywnie „masonem” (tak jak „żydem” czy „cyklistą”) mają się nijak do rzeczywistości. Historia Polski bez masonerii to historia choćby bez twórców Konstytucji 3 Maja, bez Dąbrowskiego w hymnie (i bez twórcy tego hymnu), bez Waleriana Łukasińskiego i jego konspiracji czy bez wileńskich filaretów... Zresztą loże wolnomularskie w II Rzeczypospolitej działały legalnie (do 1938 roku), nic więc nadzwyczajnego, że na wiosnę roku 1924 powstała w Zagłębiu loża Staszic, która grupowała działaczy społecznych i wspierała rozwój spółdzielczości, a także działalność filantropijną. Jej członkami byli – znani z naszej opowieści – Adam Piwowar czy Szymon Starkiewicz. Mimo postępowych (lewicowych) konotacji tej inicjatywy trudno powiedzieć, dlaczego w monografii o Dąbrowie masoneria włączona została do rozdziału o ruchu robotniczym.

 

Samopomoc

Niewątpliwie swego rodzaju znakiem czasów, i to do końca II Rzeczypospolitej (a nawet w czasie II wojny światowej), była samoorganizacja ekonomiczna w postaci ruchu spółdzielczego.

W 1883 roku rozpoczęto starania (zakończone sukcesem po dwu latach) o rejestrację Stowarzyszenia Spożywców „Nadzieja” (ilość członków w 1886 – 156, w 1890 – 574, w 1894 – 806). W 1903 roku spółdzielnia dysponowała 5 sklepami. Warto może wspomnieć, że udział w jej powstaniu miał Leopold Piwowar, ojciec Adama i także znaczący dąbrowski społecznik. Kolejny z ówczesnych aktywistów Józef Kasprzyk zakłada w 1899 roku spółdzielnię w Starej Dąbrowie.

Jednak prawdziwy rozwój spółdzielczości następuje po roku 1905. Spółdzielnie organizują katolicy, socjaliści, mariawici, żydzi. Oto niektóre z tych inicjatyw:

W 1907 roku pracownicy kopalni Paryż założyli Spółdzielnię Spożywców „Robotnik”, która miała sklepy w centrum Dąbrowy przy ulicy Szosowej 13 i w kolonii Koszelew. W tym samym roku założono również Stowarzyszenie Spożywcze „Robotnik Katolicki”. Bogatą działalność prowadzili działający w Dąbrowie od 1909  mariawici (niezależny kościół powstały z jednego z tajnych zakonów honorackich, którego założycieli ekskomunikował papieża Pius X), tworząc m.in. sklepy spółdzielcze. Z kolei w środowisku żydowskim w 1913 roku zatwierdzone zostaje „Drugie Towarzystwo Oszczędnościowo-Pożyczkowe”. W tym samym roku otwarty zostaje w Dąbrowie oddział Warszawskiego Związku Towarzystw Spożywczych. Inicjatorem jednoczenia się spółdzielni (Społem)  było Towarzystwo Kooperatystów, którego współpracownikiem w Dąbrowie był Jan Oracz.

 

Pytania

Mam nadzieje, że nie tylko udało mi się zarysować ogólny zarys różnorodnej działalności społecznej w Dąbrowie, ale także zachęcić do zainteresowania się tym, jak tamta działalność wpłynęła na to, co dzieje się dzisiaj. Oczywiście szczególnie cenne dla działań rewitalizacyjnych są nieruchomości z historią. Fabryka pełna życia, Sztygarka, sztolnia, Resursa, dom ludowy (byłe kino Ars)... Czy jednak poza budynkami pozostało coś jeszcze? Jakiś duch Dąbrowy? Gdy w ramach rewitalizacji przywracamy ulicy 3 Maja ducha ulicy klubowej, gdy tak jak za czasów rewolucyjnych to nie tylko właściciele, ale i zwykli użytkownicy mogą się brać udział w dyskusji (i decyzjach) dotyczących opustoszałych  budynków fabrycznych, to można się zastanawiać czy nie kontynuujemy jakoś tamtych tradycji.

 

Piotr Frączak

 


« Poprzednia aktualnośćNastępna aktualność »

Dziękujemy za rejestrację!